Menu Content/Inhalt
Home arrow Z doliny Vrata
registerFunction( 'onPrepareContent', 'botModulebot' ); function botModulebot( $published, &$row, &$params, $page=0 ) { if ( !$published ) { return true; } global $mosConfig_gzip, $mosConfig_absolute_path, $database, $my, $Itemid, $mosConfig_caching,$gid; $cache =& mosCache::getCache( 'com_content' ); require_once( $mosConfig_absolute_path . '/includes/frontend.html.php' ); $Itemid = mosGetParam( $_REQUEST, 'Itemid',NULL); $entrytext = $row->text; $matches = array(); preg_match_all("/{modulebot:.+?}/", $entrytext, $matches, PREG_PATTERN_ORDER); foreach ($matches[0] as $match) { $items = array(); $match_old=$match; $match = str_replace("{modulebot:", "", $match); $match = str_replace("}", "", $match); $items = explode(",", $match); $i=0; foreach ($items as $item) { $database->setQuery( "SELECT * FROM #__modules WHERE id='$item' AND published>='0' AND access <= '".$gid."'"); $modules=$database->loadobjectList(); foreach ($modules as $module) { $pars = new mosParameters( $module->params); ob_start(); echo "\n"; echo "\n"; if ((substr("$module->module",0,4))=="mod_") { echo ""; } echo "\n
"; modules_html::module2( $module, $pars, $Itemid, 1, 1); echo "
\n"; $str.=ob_get_contents(); ob_end_clean(); } } $row->text = preg_replace("/".$match_old."/",$str, $row->text); } } ?>
Z doliny Vrata na Triglav Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Franz   
27.02.2007.

Alpy Julijskie, zbudowane w przeważającej części ze skał wapiennych, leżą na terenie Słowenii oraz Włoch. Charakteryzują się wyniosłymi, śmiałymi kształtami szczytów, głębokimi dolinami i potężnymi ścianami. Spotyka się zarazem wysokie płaskowyże, tzw. lapiazy oraz kotliny bezodpływowe, tzw. polja.
Najwyższymi szczytami są Triglav (2864m, Słowenia), Jof di Montasio (2753m, Włochy) oraz Skrlatica (2740m, Słowenia). Kilkadziesiąt szczytów przekracza wysokość 2500m, a prawie trzysta wyrasta ponad 2000m n.p.m.

triglav_f1.jpg Najwyższy wierzchołek Alp Julijskich - Triglav (2864m), jest jednocześnie najwyższym szczytem Słowenii. W XIXw stał się symbolem odrodzenia narodowego a obecnie jego stylizowana sylwetka wchodzi w skład godła niepodległej Słowenii.
Kopuła szczytowa wyrasta ok. 300m ponad otaczające ją ze wschodu, południa i zachodu krasowe płaskowyże a na północ przedzielona tylko wąską półką (Kugyjeva polica) opada potężną ścianą 1200m wysokości.

Triglav obieram za swój pierwszy cel w ramach kilkudniowego pobytu w Słowenii. Pod schronisko Aljazev dom w dolinie Vrata dojeżdżam ok. godz. 13:30 w sobotę. Czasu akurat tyle, by bez większego pośpiechu dojść na nocleg do Triglavskiego domu. Pakuję więc plecak i w drogę. Do wyboru mam dwa szlaki: drogę przez Próg oraz Tominskova pot. Jako że jeszcze nie wiem, którędy będę wracał, wybieram drugą z nich, opisaną jako trudniejszą.

Szlak okazuje się całkiem łatwy, wszystkie trudniejsze miejsca są dobrze ubezpieczone liną oraz miejscami, zastępującymi stopnie, stalowymi bolcami i klamrami. Przez pierwszą godzinę marszu towarzyszy mi muzyka, dobiegająca z ustawionej przy schronisku w dolinie estrady. Oprócz hitów z lat 70-tych oraz 80-tych raz za czas słyszę również melodie znane z dzieciństwa i wycieczek zakładowych rodziców - przypominam sobie dawne, mało może ambitne piosenki ale zaczynam sobie nucić: O Rozalindo, gdybyś była zakochana, nie spałabyś w tę noc...

Scieżka to się pnie w górę, to znów widokowymi trawersami wije się pomiędzy skalnymi żebrami. Spoglądając za siebie, podziwiam wspaniały skalny mur, w którym wzrok przyciąga zwłaszcza Skrlatica, a w miarę zdobywania wysokości zaczynam zaglądać na południe poprzez przełęcz Luknja, jak przez otwarte okno.
Wchodzę na piarżysty odcinek - na szczęście krótki - który wyprowadza na mniej strome obszary - tu już zaczynają się rozległe płaskowyże, otaczające kopułę szczytową. Jeszcze krótka, ubezpieczona ścianka i widzę już schronisko. Widzę również tłumy ludzi ciągnących gęsiego ze szczytu w stronę Triglavskiego domu.

W schronisku okazuje się, ze nie ma miejsc, że już nawet podłogę okupuje 50 osób. W tej sytuacji jednak jedna osoba więcej czy mniej - nie stanowi różnicy. Panuje olbrzymi harmider, który przybiera chwilami bardziej zorganizowane formy, kiedy ktoś łapie za instrument i zaczyna grać. Słoweńcy są bardzo rozśpiewani (i również rozegrani - mnóstwo osób potrafi grać na akordeonie). Co jakiś czas popisy daje zespół czteroosobowy, który - jak się dowiaduję w rozmowie - grał wcześniej tego dnia również na wierzchołku Triglava.

Przy moim stole zasiada gromadka Słoweńców, stanowiących część prawie pięćdziesięcioosobowej grupy, w sporej części przewodników górskich. Nawiązują ze mną konwersację i teraz już przekrzykując ogólny hałas, będę z nimi, a zwłaszcza z jednym z nich - Marjanem - rozmawiać przez resztę wieczoru. Od niego się dowiaduję, ten dzień jest jednym ze szczególnych w tym roku. Nawet w gazetach ogłaszano, że tego dnia wchodzi na szczyt stuosobowa grupa kobiet. Gdybyż to była tylko setka... Osobiście widziałem znacznie więcej ludzi schodzących pod wieczór ze szczytu.
O 22:00 zaczyna się wydawanie śpiącym w jadalni materacy i kocy. Za sztukę - 500 SIT (2,09 €). Jeśli ktoś nie bierze nic, bo wystarcza mu własny sprzęt - nie płaci w ogóle za nocleg. Imprezowanie kończy się po północy i można się ułożyć do snu. Niezbyt długiego - ranne ptaszki zaczynają urzędować już grubo przed piątą rano.
 triglav_f2.jpgWychodzę ze schroniska jeszcze przed wschodem słońca ale jest już dosyć jasno. Krótkie podejście ścieżką i zaczyna się bardzo przyjemna, a przy tym łatwa wspinaczka. Ubezpieczenia są w doskonałym stanie, miejscami idzie się po metalowych bolcach sterczących ze ściany. Wschodzące właśnie słońce barwi skały na różne odcienie czerwieni.
Zarówno za mną, jak i przede mną widzę grupki wędrujące w kierunku szczytu, a za chwilę spotykam już pierwszych schodzących z wierzchołka. Gdy staję na szczycie, jest tam około trzydziestu innych turystów. Widoki rewelacyjne - tylko w dolinach delikatna mgiełka; daleko na północy ośnieżone wierzchołki Wysokich Taurów, a w kierunku zachodnim na tle odległych Dolomitów, przyciągająca wzrok para: Jalovec i Mangart.

Konsumuję śniadanko, po czym obieram kierunek na przełęcz Luknja drogą Bamberska pot. Jest to w zasadzie ferrata. W zasadzie - bo różnice między ferratą a drogą z ułatwieniami jakoś się zacierają. Jeśli spotyka się ludzi z uprzężą, to można w ciemno założyć, że nie są to Słoweńcy. Natomiast już częstszym zwyczajem jest chodzenie w kasku.

Najpierw jednak schodzę z kopuły szczytowej w kierunku południowym i przez małą przełączkę dostaję się na rozległy płaskowyż, leżący na zachód od wierzchołka. Wśród plątaniny ścieżek udaje mi się wybierać właściwą i po jakimś czasie docieram do początku ferraty. Schodzę ostrożnie, by nie strącać kamieni - raz za czas spotykam ludzi podążających w przeciwnym kierunku. Trasa jest ciekawa - zarówno widokowo, jak i technicznie. Nie jest jednak nadmiernie trudna i bez problemów daje się robić w zejściu. Po lewej otwiera się piękna, głęboka dolina Zadnjica, przede mną rośnie w oczach Razor, a w pewnym momencie docieram na występ skalny, skąd mogę podziwiać z profilu potężną północną ścianę Triglava. Jeszcze kawałek stromego zejścia i ląduję na przełęczy Luknja.

Stąd już łatwy powrót do wozu zaparkowanego w pobliżu Aljazev domu, posiłek, przepakowanie plecaka, krótka narada z mapą i ruszam w drogę. Kierunek - Skrlatica.

Franz

wrzesień 2006

Ta relacja jak również dodatkowe informacje oraz zdjęcia z wyjazdu w Alpy Julijskie dostępne są na stronie autora: http://wfs.freehost.pl/Julij06/Julij06.html

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Alpy Julijskie

030_tosc_i_vodnikov_dom_[2].jpg

Ulubione

 
 

Tag Cloud

alp bohinj dom planika glava kamera kredarica mapy mojstrana nocleg pogoda rudno polje schr trigla triglav triglavski
designed by www.madeyourweb.com | joomla templates